Początki

Rzadko się zdarza, że rodzimy się i od razu jesteśmy w czymś dobrzy. W moim przypadku też tak było…

Historia Hanimatuli zaczęła się w 2015 roku, po urodzeniu Hani (tak stąd nazwa 😉 ) zaczęłam korzystać z chust. Uwielbiałam wspólne tulenie, ale chusta dawała mi też wolność i większą swobodę. Najpierw były wiązania z przodu ale kiedy córka stawała się coraz cięższa postanowiłam poćwiczyć plecak prosty. To wiązanie kompletnie mnie pokonało. Ale nie poddawałam się i ciągle próbowałam. Wreszcie podjęłam decyzję! Jeśli nie mogę nauczyć się sama muszę szukać pomocy wśród tych, którzy znają się na tym lepiej. Niestety u mnie w mieście nie było doradcy chustowego. Zdecydowałam o wyjeździe na kurs doradczy i po dwóch tygodniach byłam już po kursie. Jako świeżo upieczony doradca zaczęłam organizować spotkania chustowe, macanki (kto nie w temacie ten musi wiedzieć, że nie chodzi tu o jakieś orgie ale spotkania, podczas których można było pomacać i poprzymierzać chusty innych osób). Zaczęły się konsultacje i warsztaty na które oczywiście zabierałam ze sobą Hanię, oczywiście w chuście w plecaku prostym. I tu pojawiał się wiecznie ten sam problem. Moja córka jest dzieckiem dość żywiołowym, a na wszelki rytm lub ruch w tempie reaguje w najlepszym przypadku dyganiem. Każde wiązanie na plecach najpierw trwało wieki, bo zawiązać wierzgające się dziecko na plecach to nie małe wyzwanie, a na dodatek kończyło się zaraz po przekroczeniu progu naszego domu. Hania zwyczajnie ujeżdżała mnie w chuście. Podskakiwała na plecach w rytm moich kroków i robiła to do momentu aż materiał nie zacznie wysuwać się spod jej pupy. Jej sprawiało to ogromną radochę a mnie doprowadzało do skrajnie niebezpiecznych emocji. Trwało to jakiś czas aż zdecydowałam, że trzeba coś z tym zrobić. Kupiłam mei tai. Jako że moja Hanusia jeszcze nie siadała samodzielnie (a były to czasy, gdzie nosidła regulowane były dostępne tylko u kilku znanych mi producentów i kosztowały miliony) od razu wygięła się w tym nosidle w pałąk i nijak nie przypominała w wyglądzie tych słodkich uśmiechniętych i przytulonych do rodziców dzieci ze zdjęć producenta. Odpuściłam wtedy nosidła na rzecz plecaka i mordowałam się dalej. Hania jednak zaskoczyła mnie i bardzo szybko zaczęła samodzielnie siadać, więc kupiłam pierwsze nosidło klamrowe. Totalnie nam nie pasowało, było mi w nim niewygodnie a panel niepotrzebnie wypchano czymś co sprawiało, że letnie noszenie było wręcz niemożliwe. Szukałam innego rozwiązania i natrafiłam na polską firmę produkującą nosidła. Zamówiłam, piękne całe z chusty, wygodne ale bez regulacji i z cienkimi pasami naramiennymi. Znowu nie to. Szukałam dalej i natrafiłam na dziewczynę, która szyje nosidła z chust. Zadowolona napisałam do niej i dostałam termin za prawie 6 miesięcy. Byłam w szoku ale stwierdziłam poczekam… nie… ja nie umiem tyle czekać. Zaczęłam kombinować swoje własne nosidło. Zaczęło się od projektu. Ponieważ szyłam wcześniej i szycie nie było mi obce poszło w miarę gładko.


Pierwsze uszyte nosidło

Zapomniałam jednak o regulacji wysokości panelu w moim wymarzonym nosidle. Nie pozostało mi nic innego jak doszyć suwak tak aby panel zmniejszyć i dostosować do wielkości mojej córki.

Po doszyciu suwaków

Nosiło mi się fajnie ale zapragnęłam czegoś więcej i powstało kolejne nosidło…

Nosidło z regulacją ściągaczami

Kolejny raz to nie było do końca to czego potrzebowałam. Owszem dało się zmniejszyć panel ale miałam wrażenie, że nadmiar materiału nie podtrzymuje dziecka a wręcz sprawia jakby córka wpadała w niedociągnięty “worek”. Wróciłam do pomysłu z suwakiem pozostawiając tradycyjną regulację.

Nasza pierwsza wyprawa z nosidłem

Pierwsze nosidła nie były idealne. Cały czas starałam się szukać najlepszych rozwiązań. Kiedy posypały się pierwsze zamówienia, byłam przerażona. Ale tak na prawdę to WY pomogliście mi zaprojektować moje nosidło. To WY dawaliście mi i dalej dajecie cenne wskazówki dzięki którym mogę je dalej udoskonalać (ja już nie mam kogo nosić, bo córkę trzeba przekupić, żeby łaskawie na pięć sekund wskoczyła w nosidło na przymiarki, ale 3,5 roku to już prawie dorosłość więc sami wiecie 😉 ). Dlatego proszę Was! Jeśli zamówiliście moje nosidło albo mieliście z nim styczność i macie uwagi co do wygody czy jakości wykonania napiszcie do mnie. Pomóżcie mi razem dalej tworzyć dla WAS coś wyjątkowego.

Pierwsze nosidło 2w1 (wersja onbuhimo)

Najnowsze prace

Nosidło 3w1 z chusty Littlefrog Stormy Cube z wpinaną nerką w rozmiarze L
Nosidło 3w1 z chusty Littefrog Obsydian z nerką w rozmiarze L i padami
Dwie takie same chusty i dwa różne nosidła (kaptur lis i smok)
Pasiaki nie są nudne! Ergonomiczne nosidło z nową regulacją i nerką wpinaną w rozmiarze L
Przepiękne Nosidło z chusty Lennylamb Pawi Ogon Prowansja
Lolita w wersji 3w1 z wpinaną nerką w rozmiarze XXL i kapturkiem z uszami lisa